Okraina zamiast Ukrainy

Z przerażeniem obserwuję jak imperator Rosji chce okroić ze wszystkich stron Ukrainę. Zostanie kadłubowe państwo do którego bardziej będzie pasowała nazwa: Okraina. Mimo całej sympatii do Majdanu, a poprzednio do Pomarańczowej Rewolucji dziś już widać, że to za mało. Przez dwadzieścia lat niepodległości władze Ukrainy raczej swoją ojczyznę okradały zamiast ją wzmacniać. Mieliśmy okazje zobaczyć na własne na oczy na co poszły pieniądze prostych ludzi.

Kiczowate pałace Janukowicza i reszty. Zaoszczędzono nam widoku domostw pięknej Julii i Juszczenki. Możemy mieć nadzieje, że były w lepszym stylu niż reszty. Porównanie z Polską jest porażające. Premier Mazowiecki, człowiek któremu Polska zawdzięcza bardzo wiele, po tym jak przestał być premierem, był tak skromny, że jeździł zwyczajnym autobusem.


Wreszcie zrozumieliśmy, że patriotyzm nie polega tylko na zrywach, rewolucjach i bezsensownych powstaniach lecz na mozolnym budowaniu własnego domu. Raczej jest pewne, że Zachód nic nie zrobi aby pomóc naszym braciom Ukraińcom. Skończy się na machaniu szabelką naszego Afgańca i paru pustych gestach.

Prezydenta Obamę bardziej by zainteresował najazd Ugandy na Kenię niż jakiś Krym czy Donieck. Chciałbym się oczywiście mylić. Ale kogo obchodził los Czerkiesów wymordowanych przez Rosjan, gdzie później tak pięknie fruwał nasz Kamil. Albo Tybetańczyków. Nie mówiąc o Czeczeńcach, Inguszach, Maryjczykach itd. 99 procent świata nawet nie wie, że takie narody istnieją.

Rosja jest nadal państwem kolonialnym. A Putin nowym carem. Gorzej: skrzyżowaniem cara i Rasputina. Skoro wedle rosyjskich językoznawców ukraiński jest dialektem rosyjskiego, to niebawem się okaże, że polski jest dialektem ukraińskiego i generalissimus zrobi nam powtórkę z roku 1920. Tylko, że jak na razie nie mamy Piłsudskiego. Na to czarnowidztwo jest tylko jeden ratunek. Gerard Depardieau. Tylko on przekona Władmira, żeby sobie odpuścił Trzecią Wojnę Światową.
Trwa ładowanie komentarzy...